Za nami  bardzo ciepła wiosna i piękne lato. Nie trzeba było uciekać w cieplejsze rejony świata aby nacieszyć się pełnym słońcem.  Czy było to jednak lato wyjątkowe dla polskiego rynku turystycznego? Spójrzmy jak wyglądało to w cyfrach.

Próbując określić sezon w kategorii branży turystycznej próbujemy określić ilu turystów krajowych i zagranicznych podróżowało w danym okresie po naszym kraju i jak wyglądało korzystanie przez nich z bazy noclegowej. Przyjmijmy za sezon letni okres czerwiec-sierpień. Sięgając po dane GUS możemy odnotować wzrost w tym okresie w kategorii turystów krajowych, wyniósł on 6,5% r/r. To wyraźny wzrost ale co on oznacza? Mniej więcej 500 tyś więcej krajowych turystów w tym czasie. W kategorii turystów zagranicznych nie odnotowujemy tak znaczących zwyżek, było to ok 1% więcej niż przed rokiem. Spójrzmy na dane nieco bliżej. Największą wagę w naszym kraju w kategorii wakacyjnego ruchu turystycznego ma obszar nadmorski.

W lipcu i sierpniu 2018 roku na obszarze nadmorskim, w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego mieliśmy o 10,6% więcej turystów korzystających z bazy noclegowej. Stopień wykorzystania miejsc noclegowych wyniósł: 66,8% - w lipcu i 62,5% - w sierpniu, przy czym w 2017r. wyniósł odpowiednio – 66,1% w lipcu i 62,6% w sierpniu. Można zatem przypuszczać, że za większym popytem podąża podaż miejsc noclegowych.  Innymi słowy ten rynek nadal się rozwija.

Spójrzmy kto odpoczywał w tym roku nad polskim morzem. To głównie turyści krajowi (81%) byli korzystającymi z bazy noclegowej na terenach nadmorskich w sezonie letnim– 1,4 mln osób. Porównując tą liczbę z danymi z roku 2017 zauważymy że jest to o 11,2% więcej czyli o 141,2 tys. osób.

Turystów zagranicznych korzystający z noclegów w obiektach na obszarach nadmorskich było 317,9 tys., tj. o 23,5 tys. (8,0%) więcej niż w analogicznym okresie 2017 r. Niezmiennie byli to głównie Niemcy (187,8 tys. turystów – wzrost o 10,9%), dalej Szwedzi (21,3 tys. – wzrost o 4,4%), Norwegowie (18,1 tys. – spadek o 6,9%), Rosjanie (8,6 tys. – spadek o 0,5%), Brytyjczycy (8,1 tys. – spadek o 11,0%) i Czesi (7,6 tys. – wzrost o 26,7%).

Które gminy tym razem zdołały przyciągnąć najwięcej turystów? Pierwsze trzy miejsca zajęły kolejno: Kołobrzeg - gmina miejska (881,1 tys. noclegów), Gdańsk (760,0 tys.) oraz Rewal (675,0 tys.) i łącznie koncentrowały one ponad 25% wszystkich noclegów udzielonych w lipcu i sierpniu na obszarze nadmorskim. Największy wzrost pod względem liczby noclegów w stosunku do roku poprzedniego odnotowano w Łebie – o 13,7% i Rewalu – o 12,4%.

źródło: GUS „Turystyczne obiekty noclegowe na obszarach nadmorskich w sezonie wakacyjnym 2018 r. 

Z pewnością sezon 2018 dla polskiego rynku turystycznego można uznać za udany. Czy była to jednak zasługa wyłącznie dobrej pogody? Wszystko wskazuje na to, że miała dużą wagę ale czytając dane z lat poprzednich można założyć wzrost tego rynku nawet przy mniej sprzyjającej aurze. Czego możemy zatem spodziewać się po kolejnym sezonie? Z dużym prawdopodobieństwem dalszych wzrostów. Mimo alternatywy w postaci wyjazdów za granicę Polacy chętnie spędzają urlop w kraju. Do tego bardzo ważnym czynnikiem jest nadal utrzymująca się koniunktura gospodarcza, która przekłada się na zasobność polskiego portfela. Spoglądając jednak dalej w przyszłość warunkiem dalszego wzrostu polskiego rynku turystycznego wydaje się dalszy rozwój infrastruktury. Zagraniczne bazy turystyczne napędzane wzrostem globalnego rynku turystycznego rozwijają się, podnoszą jakość świadczonych na miejscu usług. Do tego dochodzą linie lotnicze z bardzo atrakcyjnymi cenami biletów. Pozostaje zatem pytanie jak możemy konkurować na światowym rynku turystycznym, kiedy Morze Bałtyckie nigdy nie będzie cieplejsze od Morza Śródziemnego a lato nigdy nie będzie bardziej słoneczne niż w Chorwacji czy we Włoszech. Pozostaje liczyć na polską kreatywność i elastyczność tak istotną w wypełnianiu biznesowych nisz. W donie indywidualizacji usług takich nisz - szans w turystyce może być w przyszłości więcej. Bardzo istotnym elementem będzie przy tym wsparcie ze strony rządowych programów. Mowa tu nie tylko o dofinansowaniach ale też o promocji perspektywicznych kierunków na arenie międzynarodowej.